Batalia o play-off

30 maj 2012

W sobotę 2 czerwca o godzinie 16:00, na stadionie KS Rozwój, przy ulicy Zgody 28 w Katowicach zostanie rozegrany mecz 8. kolejki sezonu zasadniczego Topligi. Naprzeciwko siebie staną AZS Silesia Rebels i Kozły Poznań.

Gospodarz:  AZS Silesia Rebels (1-6)
Gość: Kozły Poznań (2-5)
Data i godzina: 2 czerwca, 16:00
Stadion:  KS Rozwój, ul. Zgody 28, Katowice
Liga: Topliga

Przedsezonowe fuzje, które przeprowadziły obie drużyny napawały optymizmem śląskich i wielkopolskich kibiców. Rebels zaczęli sezon od zwycięstwa, ale przegrali następne 6 spotkań. Kozły w miesiącu zmagań w Toplidze uległy we wszystkich czterech meczach. Poznanianie triumfowali po raz pierwszy 28 kwietnia, gdy na własnym terenie pokonali drużynę Rebeliantów.

- Mamy fatalną passę. Z każdym meczem jesteśmy mądrzejsi, uczymy się czegoś nowego, ale kiedy poprawiamy się w jednej kwestii, kuleje inna. Nie możemy się jednak poddawać. Mimo słabego sezonu wciąż mamy szansę na grę w play-off, a tam wszystko się może zdarzyć. Zanim jednak awansujemy do kolejnej fazy, skupiamy się na najbliższym przeciwniku i szlifujemy formę - komentuje Łukasz Samojłowicz, koordynator obrony AZS Silesia Rebels.

A nad czym najbardziej skupiają się katowiczanie podczas treningów poprzedzejących arcyważny mecz? - Przede wszystkim ćwiczymy powalanie rywali, bo ten aspekt gry obronnej ostatnio najbardziej kuleje. Formacja ofensywna koncentruje się nad „automatyzmem” przygotowanych zagrywek ofensywnych. Przekonaliśmy się już, że w meczach z Kozłami ważniejsza jest egzekucja, niż zaskoczenie - wyjaśnia Samojłowicz.

Rywale stawili duży opór, byli niesamowicie silni, więc tamto zwycięstwo cieszy jeszcze bardziej. Teraz zapewne nie będzie łatwiej. Sezon jest w pełni i dla obu drużyn liczy się każdy punkt. Rebels dodatkowo będą mieli przewagę własnego boiska i świetnych kibiców, którzy zawsze są dla nich dwunastym zawodnikiem.
Marcin Śniadecki, prezes Kozłów Poznań

Tymczasem Kozły Poznań są w dużo lepszych nastrojach, mimo iż wyprzedzają swoich najbliższych rywali tylko o jedną lokatę w ligowej tabeli. Wygrany mecz z Rebels był pierwszym, w którym poznanianie zagrali niespodziewanie wzmocnieni Amerykanami. Zasilenie drużyny doświadczonymi obcokrajowcami pozwoliło Kozłom wygrać nie tylko mecz z katowiczanami, ale też z Dom-Bud Kraków Tigers. W 7. kolejce, we Wrocławiu poznanianie napsuli wiele krwi jednemu z faworytów tegorocznych rozgrywek – drużynie Devils. Po bardzo emocjonującym, obfitującym w znakomite zagrania obronne meczu Kozły przegrały raptem jednym punktem. Obecny wicelider przekonał się na własnej skórze o nieprzewidywalności futbolistów ze stolicy Wielkopolski. Poczynaniami zawodników w niebieskich strojach zdaje się być pozytywnie zaskoczony sam prezes drużyny, Marcin Śniadecki - Przed sezonem nie mówiliśmy głośno o naszych szansach na awans do fazy play-off, ale teraz wszystko wskazuje na to, że uda nam się grać dalej po zakończeniu rundy zasadniczej. Teoretycznie wystarczy nam zwycięstwo z Rebels. Jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego stanu rzeczy. W drużynie panuje świetna atmosfera. Zawdzięczamy to naszym ostatnim wynikom, które po fatalnym początku sezonu są naprawdę niezłe.

Jako, że w Toplidze, po liczbie zwycięstw, drugim kryterium decydującym o układzie tabeli jest bilans bezpośrednich spotkań, sobotni mecz miał podwójną wagę. Rebels będą starali się wygrać przy tym niwelując 7-punktową stratę z pierwszego meczu. O tym, że pierwszy mecz z katowiczanami był dla Kozłów bardzo trudny zaświadcza Śniadecki - Co prawda wygraliśmy, ale nie przyszło nam to łatwo. Rywale stawili duży opór, byli niesamowicie silni, więc tamto  zwycięstwo cieszy jeszcze bardziej. Teraz zapewne nie będzie łatwiej. Sezon jest w pełni i dla obu drużyn  liczy się każdy punkt. Rebels dodatkowo będą mieli przewagę własnego boiska i świetnych kibiców, którzy zawsze są dla nich dwunastym zawodnikiem. Mimo tego, musimy stawić im czoła. Cały czas analizujemy ich grę i staramy się eliminować błędy, przez które przegrywaliśmy mecze w tym sezonie.

W szeregach gospodarzy zbliżającego się starcia nie znajdzie się kilku zawodników, których z gry wykluczyły kontuzje. Samojłowicz przekonuje jednak, że ich absencja w żaden sposób nie wpłynie na poziom sportowy całej drużyny. Poznanianie wystąpią w prawie najmocniejszym składzie. Zabraknie Marka Woźniaka, który doznał groźnej kontuzji, która spowodowała, że w tym roku nie wróci już na boisko.