Pierwszy krok na drodze do półfinału

1 cze 2016

W sobotę o godzinie 13:00, na stadionie MOSiR Bemowo w Warszawie, zostanie rozegrany mecz Rundy Dzikich Kart Topligi. W tym spotkaniu Warsaw Eagles podejmą Kozły Poznań.

Gospodarz: Warsaw Eagles (3-3)
Gość: Kozły Poznań (0-6)
Data i godzina: 4 czerwca, godz. 13:00
Stadion: OSiR Bemowo, ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety: 15 zł normalny, 10 zł ulgowy (dzieci do lat 10 wstęp bezpłatny)

Rozgrywki Topligi wchodzą w decydującą fazę. Dla czterech ostatnich miejsc w tabeli to zmagania w Rundzie Dzikich Kart. Na tym etapie odbędą się dwa starcia: Eagles – Kozły oraz Husaria – Sharks. Zwycięzcy awansują do kolejnej rundy i w bezpośredniej konfrontacji zmierzą się o awans do półfinału. Przegrani natomiast będą zmuszeni stoczyć miedzy sobą bój, którego stawką będzie uniknięcie barażu z najlepszym zespołem PLFA I. Dlatego stawka sobotniego pojedynku jest wysoka, z czego obie ekipy doskonale zdają sobie sprawę.

Mamy w składzie wielu nowych zawodników i do pełnego zgrania potrzeba było trochę czasu. Oczywiście występ przeciwko trzykrotnemu mistrzowi Polski, zawsze jeszcze bardziej motywuje. Chęć pokazania futbolowej Polsce, że mimo niepowodzeń w innych konfrontacjach nie należy nas tak szybko przekreślać też przyczyniła się do tej zmiany.
Marek Włodarczyk, wiceprezes Eagles

Orły przystępują do Rundy Dzikich Kart z czwartego miejsca, które zajęli po sezonie zasadniczym. Ich bilans to trzy zwycięstwa i trzy porażki. Jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, jakie przed sezonem miał zarząd Eagles. Jednak w stołecznym obozie pojawił się promyczek nadziei. Ostatni mecz z Seahawks Gdynia, pokazał, że w tej załodze tkwi ogromny, dotychczas w pełni jeszcze niewykorzystany, potencjał. Podopieczni Daniela Levy’ego prowadzili z mistrzami Polski bardzo wyrównaną wymianę, w której stracili decydujące punkty dosłownie na sekundy przed ostatnim gwizdkiem. Był to niewątpliwie najlepszy mecz Eagles w tym sezonie. Można powiedzieć, że zobaczyliśmy w nim nowe, zupełnie inne oblicze warszawian. - Mamy w składzie wielu nowych zawodników i do pełnego zgrania potrzeba było trochę czasu. Oczywiście występ przeciwko trzykrotnemu mistrzowi Polski, zawsze jeszcze bardziej motywuje. Chęć pokazania futbolowej Polsce, że mimo niepowodzeń w innych konfrontacjach nie należy nas tak szybko przekreślać też przyczyniła się do tej zmiany – podsumował Marek Włodarczyk, wiceprezes Eagles.

Jednym z kluczowych filarów w tym starciu był rozgrywający Karol Żak, który bardzo spokojnie i pewnie prowadził ofensywę Eagles. - W meczu z Seahawks ten futbolista zaprezentował się bardzo dobrze, co daje nam możliwość wykorzystania Grega Watsona jako skrzydłowego, ale to w jakim składzie rozpoczniemy mecz z Kozłami zależy wyłącznie od decyzji naszego sztabu trenerskiego i ich planu – dodaje Włodarczyk. Oprócz Żaka w ataku Orłów na pewno na słowa uznania zasłużyli Charles McCrea, Tomasz Ochnio oraz Cody Smith – nietypowo występujący na skrzydle.

Z kolei Kozły w ostatniej kolejce musiały przełknąć gorzką pigułkę. Porażka z Panthers Wrocław ujmy nie przynosi, ale styl gry poznanian pozostawiał wiele do życzenia. Drużyna z Wielkopolski przeżywa w tym sezonie ciężkie chwile. Nie udało im się jeszcze zaznać smaku zwycięstwa, nie omijają ich problemy kadrowe, a na domiar złego niedawno rozstali się z dotychczasowym głównym trenerem, Billem Moorem, którego na tym stanowisku zastąpił bardzo doświadczony Wojciech Andrzejczak.

- Szanujemy naszych najbliższych rywali, którzy w pojedynku z Seahawks zaprezentowali się korzystnie. Obecny sezon regularny był dla nas okresem zbierania doświadczeń i twardą futbolową szkołą życia. Jednak w play-off decyduje jedno spotkanie i naszym zadaniem jest zagrać dobry, twardy mecz oraz wyeliminować błędy i kary we wszystkich fazach – komentuje Wojciech Andrzejczak, główny trener Kozłów Poznań.

Pomimo przebudowy składu i braków kadrowych nowy szkoleniowiec z optymizmem i wiarą spogląda w przyszłość - Rozgrywki topligowe są bardzo wymagające i kilku zawodników boryka się z drobnymi urazami. Na szczęście od starcia z Panthers mieliśmy dwa tygodnie przerwy, które wykorzystaliśmy na regenerację. W nadchodzącym spotkaniu, w opinii większości ekspertów, to Eagles są zdecydowanym faworytem. Piękno futbolu polega jednak na tym, że w play-off decyduje jeden mecz. Zagramy bez presji a każdy zawodnik musi skupić się na wykonaniu swojego zadania w danej akcji. Reprezentujemy Poznań, który za kilka dni obchodzić będzie rocznicę „Poznańskiego Czerwca `56” - bohaterskiego zrywu robotników przeciw władzy komunistycznej. Mam nadzieję, że będzie to dodatkowa motywacja do tego, żeby zagrać z pełnym zaangażowaniem w drugiej fazie sezonu.

Dodatkowy bodziec z pewnością będzie potrzebny, żeby Wielkopolanie stawili opór rywalom. Kozły nie mają wysokich notowań w tym sezonie: - Są cieniem drużyny, która kiedyś słynęła z twardej gry do samego końca. Mimo tej różnicy klas nie możemy zlekceważyć przeciwnika. Taki mecz to okazja do zbierania doświadczeń przez naszych zmienników i debiutantów – twierdzi Marek Włodarczyk.

Nadchodzący mecz będzie piętnastym pojedynkiem pomiędzy tymi klubami w historii. Dotychczasowe starcia wygrali zawodnicy z Warszawy i wydaje się, że podobnie będzie i tym razem. Jednak w fazie pucharowej wszystko jest możliwe. Tym bardziej, kiedy jeden z zespołów występuję pod ogromną presją, natomiast drugi wybiegnie na murawę bez stresu. To właśnie może być najbardziej skuteczna broń Kozłów w starciu z faworyzowanym przeciwnikiem.

Radosław Gołąb
radek.golab@ussports.pl
Biuro Prasowe PLFA