Bitwa o półfinał!

1 czerwca 2018

Już w niedzielę o godzinie 13:00, na Dozbud Arena w Ząbkach, czekają nas niesamowite emocje w ramach przedostatniej kolejki sezonu zasadniczego Topligi. Miejscowi Monarchs podejmą poznańskie Kozły, a stawką meczu będzie awans do półfinału rozgrywek!

Gospodarz: Monarchs Ząbki (2-3)
Gość: Kozły Poznań (2-3)
Data i godzina: 3 czerwca, godz. 13:00
Stadion: Dozbud Arena, ul. Juliusza Słowackiego 21, Ząbki
Liga: Topliga
Bilety: 5 zł

Jeszcze na początku sezonu niewielu sądziło, że walka o awans do półfinału tegorocznych rozgrywek Topligi będzie rozgrywała się do ostatniego meczu sezonu zasadniczego. Kozły Poznań, pokonując w pierwszym tegorocznym starciu ekipę z Ząbek, od razu wymieniani byli w gronie „czarnego konia” do sięgnięcia po najcenniejsze trofeum. Podczas gdy Monarchowie, z racji debiutu na futbolowej mapie Polski, byli przymierzani, co najwyżej do półfinału (lecz drogą prowadzącą przez rundę Dzikich Kart). Jednak im więcej czasu upływało, proporcje te uległy gwałtownemu przeobrażeniu. Poznanianie zaczęli zmagać się z przewrotnym losem i własnymi problemami, a podopieczni Phillipa Dillona konsekwentnie zmniejszali dystans do wicelidera. Dla obu zespołów tegoroczna kampania jest wyboistą i krętą drogą do upragnionego celu. Dwie z rzędu porażki w Derbach Warszawy i okolic z Orłami, wprowadziło nie małą konsternację w obozie gospodarzy, podczas gdy w ekipie gości można było wyczuć irytację wymieszaną z frustracją. Niniejsze emocje muszą jednak odłożyć na bok i w niedzielę wyjść z nastawieniem, jakby był to pierwszy finał tej edycji, bowiem stawka ma niebagatelne znaczenie.

Każdy z nas wie, że miejsce w którym teraz jesteśmy, to następstwo naszych działań. Każdy z klubu chce zapewnić sobie w tym meczu miejsce w półfinale. Wiemy, że mecz będzie zacięty zważając na stawkę. Monarchs to solidna drużyna z wieloma utalentowanymi zawodnikami. Jednak jedziemy do Ząbek po zwycięstwo i udowodnienie, że nadal jesteśmy drużyną, która zasługuje, by zakończyć sezon w SuperFinale.
Filip Kłoskowski, koordynator ofensywy Kozłów Poznań

Nie ma najmniejszego sensu porównywać obecną sytuację do tej z pierwszej kolejki. Wówczas o sile Kozłów decydował Antoni Idziak, który zanotował 144 jardy wprawiając w osłupienie wszystkich obserwatorów. Natomiast po stronie Monarchów brakowało Jarena Williamsa, przez co za centrem stał Rafał Zawada. Wbrew pozorom spisał się bardzo solidnie notując przyłożenie i z powodzeniem prowadząc kolejne serie, czego wynikiem był 12-punktowy dorobek (pomimo, że zdobyli tylko sześć pierwszych prób!). Po obu stronach głównie popisywali się jednak obrońcy, którzy łącznie dorobili się pięciu sacków, przechwytu, safety oraz forced fumble.

 

W danej chwili siła rażenia obu drużyn zmieniła się diametralnie. Antoni Idziak musi oglądać swoich kolegów zza linii bocznej przez kontuzję, podczas gdy jedynym nominalnym biegaczem pozostaje Bartosz Woch. Skrzydłowi, choć sprawują się znacznie lepiej niż w pierwszej części sezonu, to jednak ich forma jest bardzo chimeryczna. To przekłada się automatycznie na grę Patryka Barczaka, który pewien może być tylko Wojciecha Perza, lecz ten często znajduje się pod podwójnym, potrójnym kryciem. Do składu powraca Jakub Kłoskowski, ale dopiero rozpoznając możliwości w obciążeniu kontuzjowanego kolana. Jedynie formacja obronna pozostaje nienaruszona, choć bez wsparcia ataku traci na efektywności.

Z drugiej strony, gospodarze dysponują klasowym rozgrywającym, który swoją mobilnością i zdolnością do wychodzenia obronną ręką z beznadziejnych sytuacji, nadaje ton formacji ofensywnej (43/93, 686 jardów, 5 przyłożeń, 1 przechwyt). Oczywiście, jego dokonania nie byłyby możliwe gdyby nie pewna gra skrzydłowych. Aleksander Jacek oraz Dawid Chmielewski, to bezsprzecznie liderzy tego korpusu, a Maciej Bączek, Adrian Sawicki i Bartosz Zapendowski ich groźnym uzupełnieniem. Po dwóch ostatnich rywalizacjach coraz bardziej można wyróżniać również atak biegowy prowadzony przez Witolda Szpotańskiego (42 biegi, 147 jardów, 2 przyłożenia), który nie dość, że świetnie spisuje się w tym elemencie, to potrafi również łapać i być zagrożeniem za linią wznowienia akcji. Największe znaczenie w bezpośrednim starciu będzie miała jednak dyspozycja linii ofensywnej, która z meczu na mecz sprawuje się co chwila lepiej, lecz w rozwiązaniach podaniowych nadal nie jest najpewniejsza. Przeciwko świetnej pierwszej i drugiej linii defensywnej Kozłów – złożonej przez Szymona Barczaka, Łukasza Laua, Dawida Gajewskiego, Piotra Skrzyniarza, Damiana Łuca – nie będzie miała łatwego zadania.

Konsekwencją, koncentracją oraz nieugiętością będzie musiała popisać się również formacja obronna prowadzona przez Olafa Wernera. Przeciwko Warsaw Eagles zaprezentowała niemal wszystkie swoje słabości, poczynając od problemów z zatrzymaniem błyskotliwego Jacka Martona po ogromne problemy w pilnowaniu stref i zatrzymywaniu skrzydłowych. Mając na uwadze podobnie zbilansowany oraz różnorodny atak przyjezdnych – bez wyraźnej poprawy tych elementów, to może być długi dzień dla poszczególnych obrońców. Bardzo dużo będzie zależało od dyspozycji trzonu tej grupy, czyli: Artema Nitiewskiego, Jana Kadzikiewicza, Jakuba Laskowskiego, Michała Nowickiego, Rafała Zawady czy Franciszka Maja.

- Zawodnicy po porażce zareagowali w odpowiedni sposób. Pojawili się na treningu skupieni i zmotywowani do pracy. Czy mamy nóż na gardle? To za dużo powiedziane. Każdy z nas wie, że miejsce w którym teraz jesteśmy, to następstwo naszych działań. Każdy z klubu chce zapewnić sobie w tym meczu miejsce w półfinale. Wiemy, że mecz będzie zacięty zważając na stawkę. Monarchs to solidna drużyna z wieloma utalentowanymi zawodnikami. Jednak jedziemy do Ząbek po zwycięstwo i udowodnienie, że nadal jesteśmy drużyną, która zasługuje, by zakończyć sezon w SuperFinale. - zapowiada Filip Kłoskowski, koordynator ataku Kozłów Poznań.

- Każdy z naszych zawodników bacznie obserwował wynik meczu Eagles - Kozły. Liczyliśmy na zwycięstwo warszawian, bo to dawało nam większe szanse na drugą pozycje w tabeli. Jednocześnie mogliśmyprzyglądać się zagrywkom Kozłów. Nasz plan meczowy nie zmienił się znacząco w ostatnich tygodniach. Dopracowywaliśmy nasze zagrywki tak, aby nie popełniać wcześniejszych błędów. To nie znaczy jednak, że nie szykujemy czegoś specjalnego na poznaniaków. Nasze oczy w poprzednich spotkaniach były mocno skierowane na defensywę. Wiemy, że duet Barczak - Lau potrafią zrobić robotę. Są to zawodnicy najwyżej klasy. Kozły od kilku spotkań zaczęły prezentować bardzo dobrą grę podaniową, dlatego nasi boczni obrońcy będą bardzo wyczuleni w tym elemencie w niedzielę. - wyznaje Rafał Zawada, defensive back Monarchs Ząbki. - Mamy ten komfort, że wszyscy kluczowi zawodnicy są zdrowi i gotowi do gry. Parę osób wróciło po kontuzji i wspomogą nas w niedziele. Do tego nasi zmiennicy od dłuższego czasu prezentują bardzo dobry poziom i wiemy, że również na nich będziemy mogli polegać. - dodaje.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA