Bój o mistrzostwo Polski!

20 lipca 2018

Przed nami najważniejszy mecz tegorocznego sezonu Topligi, po którym poznamy oficjalnego Mistrza Polski pod egidą Ministerstwa Sportu i Turystyki. Na przeciwko siebie staną Warsaw Eagles oraz Kozły Poznań, czyli drużyny z najbogatszymi futbolowymi tradycjami w naszym kraju. Orły stoją przed szansą na swój trzeci tytuł mistrzowski, podczas gdy dla Kozłów Poznań, to pierwsza taka okazja w historii.

Data i godzina: 21 lipca, godz. 20:00
Stadion: Dozbud Arena, ul. Juliusza Słowackiego 21, Ząbki (Warszawa)
Liga: Topliga
Bilety: Wstęp wolny
Transmisja
: Polsat Sport HD; Ipla.tv

Nie jest tajemnicą, że Warsaw Eagles to drużyna z najdłuższą futbolową historią w naszym kraju, bo pisząca się od 1999 roku. Dwukrotnie sięgali po tytuł mistrzowski (2006 i 2008 rok) oraz wicemistrzowski (2012 i 2013). W lipcu tego roku mija 10 lat od ich ostatniego mistrzostwa w najwyższej klasie rozgrywkowej oraz pięć od ostatniego występu w najważniejszym meczu sezonu – SuperFinale. W najbliższą sobotę staną przed szansą na odczarowanie niechlubnej passy, kiedy to zmierzą się z Kozłami Poznań. Klubem, którego tradycja liczy sobie 12 lat, lecz jeszcze nigdy nie był tak blisko mistrzowskiego tytułu. Zeszły rok był procesem wielkiej przemiany i reorganizacji najstarszego klubu futbolu amerykańskiego w stolicy Wielkopolski. Tegoroczny – wielką szansą zespołu z doświadczonymi zawodnikami na pokładzie, dla których może być to niepowtarzalna okazja na ukoronowanie ich kariery, jak i tych młodych, którzy już teraz stanowią o jakości zespołu i już na początku swojej drogi mogą sięgnąć po najcenniejszych kruszec futbolu amerykańskiego.

Cała drużyna zdaje sobie sprawę z tego, że sobotnie trzy godziny na murawie, to najważniejsze chwile w tym sezonie w PLFA. Fizycznie jesteśmy gotowi, nie mamy żadnych kontuzji. Osiągamy szczyt formy w najważniejszym etapie rozgrywek. Od samego początku sezonu twierdzę, że jedynym zespołem, który może nas powstrzymać jesteśmy my sami. Atmosfera w drużynie jest rewelacyjna. [...] Jesteśmy gotowi.
Michał Śpiczko, skrzydłowy Warsaw Eagles

Warsaw Eagles przez sezon regularny przeszli nietknięci nie przegrywając żadnego spotkania. Nie oznacza to jednak, że nie zmagali się z problemami. Przez pierwszą część sezonu poszukiwali odpowiedniego rytmu w grze, zgrania pomiędzy formacjami. Wówczas oddawali przeciwnikom minimum 100 jardów po swoich karach oraz mieli wyraźne kłopoty z kryciem w trzeciej linii i na bokach obrony. W rewanżowych starciach z Kozłami Poznań, Monarchs Ząbki czy Husarią Szczecin udowodnili, że te problemy mają już za sobą, chyba że wkrada się w nich zbyt duże rozluźnienie spowodowane wysokim prowadzeniem. Pierwsza, druga linia obrony w postaci takich zawodników jak: Łukasz Cackowski, Konrad Filipiak, Michał Gralewski, Piotr Grzywanowski, Tomasz Filipuk, Wiktor Nowak, Tomasz Melaniuk, Piotr Stefański stanowi solidny trzon, który generuje olbrzymią presję na rozgrywającym oraz skutecznie neutralizuje grę biegową.

Formacja ofensywna, to ponadprzeciętny kolektyw, który na przestrzeni sezonu osiągnął możliwie najwyższą formę, dzięki pewnej postawie każdego z zawodników. Christopher Jeffrey odgrywa rolę nieprzejednanego dyrygenta, którego niemal każde podanie znajduje adresata (ponad 75% skuteczność), a biegi potrafią zróżnicować prowadzone serie zaskakując nawet najbardziej skoncentrowaną defensywę. Aleksander Kawiarowski, Maciej Wudecki, Michał Śpiczko, Piotr Pamulak, Krzysztof Stojak tworzą jeden z najsilniejszych korpusów skrzydłowych w całej lidze, w którym ciężko wskazać zdecydowanego lidera. Tym, wśród biegaczy, bezsprzecznie jest Jack Marton. Australijski biegacz, który do Topligi wszedł przebojem zdobywając 643 jardy i 8 przyłożeń, niekiedy na swoich barkach dźwigając odpowiedzialność za wynik. Pod znakiem zapytania stoi jedynie jego zdrowie, które zostało nadszarpnięte w ostatnim meczu rundy zasadniczej, co przełożyło się na gorszy występ w półfinale i wyraźne odciążanie go od gry. Nikt jednak nie powinien mieć wątpliwości, że w walce o oficjalne mistrzostwo Polski nie pokaże pełni swoich możliwości.

- Cała drużyna zdaje sobie sprawę z tego, że sobotnie trzy godziny na murawie, to najważniejsze chwile w tym sezonie w PLFA. Fizycznie jesteśmy gotowi, nie mamy żadnych kontuzji. Osiągamy szczyt formy w najważniejszym etapie rozgrywek. Od samego początku sezonu twierdzę, że jedynym zespołem, który może nas powstrzymać jesteśmy my sami. Atmosfera w drużynie jest rewelacyjna. Na finał powracają bardzo ważne nazwiska. Wspólnie trenujemy, regenerujemy się, spotykamy aby analizować mecze. W Warsaw Eagles jestem już od 8 lat i nigdy nie widziałem wzajemnego wsparcia miedzy zawodnikami tak jak w tym sezonie. Jesteśmy gotowi. - zapewnia Michał Śpiczko, skrzydłowy Warsaw Eagles.

Sezon Kozłów Poznań przebiegł w zgoła innych okolicznościach. Choć rozpoczęli od imponującego zwycięstwa z Monarchs Ząbki, to w pierwszym meczu z Eagles w Warszawie – pomimo hucznych zapowiedzi i wyrównanego spotkania – przegrali po indywidualnych błędach. Tydzień później w Szczecinie po raz pierwszy zmagali się z problemami w formacji defensywnej, której uchybienia w koncentracji marnowały wysiłek całego zespołu. Nie mniej, potrafili odrobić 13 punktową stratę - i to z nawiązką - w czwartej kwarcie spotkania, zwyciężając w ostatniej akcji meczu. Nie ustrzegli się jednak regresu w prezentowanej formie, który spowodował dwie kolejne porażki na własnym boisku w rewanżowych starciach z Husarzami i Orłami, przez co dopiero w Ząbkach – przeciwko Monarchs – musieli walczyć o awans do półfinału. W tym pomógł im Charles McCrea - amerykański biegacz, który znany jest z występów z Seahawks Gdynia czy Warsaw Eagles – który w Poznaniu wylądował kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem. Mimo to, wybiegał ponad 200 jardów i zdobył aż cztery przyłożenia zapewniając poznaniakom drugą lokatę po fazie zasadniczej rozgrywek. O SuperFinał ponownie przyszło im się zmierzyć z ekipą prowadzoną przez Phillipa Dillona i jego sztab szkoleniowy. Choć tym razem McCrea nie miał zbyt wiele do powiedzenia będąc skutecznie ograniczanym przez rywali, to o zwycięstwie zadecydowała rewelacyjna postawa całego zespołu, który dzięki kolektywowi mógł cieszyć się ze swojego pierwszego finału w Toplidze, w historii klubu.

Drużyna prowadzona przez Damiana Łuca i Filipa Kłoskowskiego, choć o wiele mniej doświadczona na tym etapie rozgrywek od swoich oponentów, w żadnym razie nie powinna być przedwcześnie skreślona. Złożona z nieprzeciętnych zawodników, którzy zasłużyli się w polskim futbolu amerykańskim (Szymona Barczaka, Dawida Gajewskiego, Łukasza Laua, Damiana Łuca, Jakuba Kłoskowskiego, Charlesa McCrea, Patryka Barczaka, Łukasza Falkowskiego, Jakuba Błaszczyka, Mateusza Binarscha, Michała Kwinty) są niezwykle zdeterminowani do sięgnięcia po najcenniejsze trofeum i pierwszy oficjalny tytuł mistrza kraju, który ukoronowałby ich dotychczasową pracę. Dodatkowo, ich atutem są nad wyraz utalentowani młodsi gracze, którzy nie tylko zapracowali na powołanie do reprezentacji Polski U19, ale na przestrzeni sezonu udowodnili, że nie mają problemów w przeciwstawianiu się weteranom (mowa tu oczywiście o: 19-letnim Wojciechu Perzu, 18-letnim Niambie Diatta, 20-letnim Antonim Idziaku, 19-letnim Piotrze Skrzyniarzu, 18-letnim Wiktorze Kuroczyckim czy 18-letnim Jakubie Sowa).

- Zespołu nie trzeba w żaden sposób motywować, bo każdy z nas zna stawkę tego meczu, czyli pierwsze oficjalnie mistrzostwo Polski. Jesteśmy gotowi i spragnieni gry, więc ta stosunkowo dłuższa przerwa nie powinna wpłynąć na nasz występ od pierwszej akcji. Czym ta rywalizacja z Eagles może różnić się od dwóch poprzednich w tym sezonie? Tym, że wygramy, bo sporo się u nas zmieniło od tego czasu. Jest Charles McCrea, którego gra i postawa może być dla nich zaskoczeniem, jak również mamy przygotowanych kilka niespodzianek taktycznych. Liczy się tylko to, co wydarzy się w sobotę. - mówi z przekonaniem Filip Kłoskowski, koordynator ataku poznaniaków.

17 porażek z rzędu – tyle czasu czekają Wielkopolanie na zwycięstwo z Warsaw Eagles. Tym razem wydaje się, że są w najlepszej formie i dysponują najmocniejszym, najbardziej wszechstronnym składem, który jest w stanie przełamać czarną serię. Zadanie to jednak do najłatwiejszych należeć nie będzie. Faworytem będą warszawianie, którzy w tym roku nie przegrali żadnego meczu i dysponują równie pewnym, ułożonym, oryginalnym kolektywem, na sukces którego pracują poszczególne jednostki. Przed nami niezwykłe widowisko, które – niezależnie od wyniku – przejdzie do historii Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego.

 

Statystyki:

Kozły Poznań

Warsaw Eagles

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA