Z liderem o play-offy

29 maj 2013

W sobotę 1 czerwca o godzinie 16:00, na Narodowym Stadionie Rugby, przy ul. Kazimierza Górskiego 10 w Gdyni zostanie rozegrany mecz ósmej kolejki Topligi. Seahawks Gdynia podejmą  u siebie Kozły Poznań.

Gospodarz: Seahawks Gdynia (6-1)
Gość:
Kozły Poznań (3-3)
Data i godzina: 1 czerwca o godz. 16:00
Stadion:
Narodowy Stadion Rugby, ul. Kazimierza Górskiego 10 w Gdyni
Liga: Topliga

Przed nami ósma kolejka Topligi. W tabeli ciągle prowadzą Seahawks Gdynia, ale już tylko z dwupunktową przewagą nad wrocławskimi drużynami. Jastrzębie czeka trudne starcie z dobrze dysponowanymi poznańskimi Kozłami, którzy w tym sezonie radzą sobie dużo lepiej, niż rok temu. Po ostatnim zwycięstwie nad Zagłębie Steelers Interpromex morale gdynian jest wysokie, co będzie bez wątpienia przydatne w meczu z ekipą z Wielkopolski, która gra lepszy futbol, niż Steelers. - Kozły od zawsze były drużyną grającą fizycznie. Teraz wyglądają na bardziej poukładaną ekipę, niż na przykład w poprzednim sezonie. Dużą różnicę robią gracze z zagranicy i to na nich będzie trzeba uważać. Mają bardzo mobilnego rozgrywającego i świetnie grającego w obie strony Ivana Pavlovica - mówi Maciej Cetnerowski, trener Seahawks.

Jedziemy do Gdyni w bardzo dobrych humorach. Zamierzamy pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć o zwycięstwo.
Marcin Śniadecki, prezes Kozłów

Obie drużyny raczej nie powinny mieć przed sobą większych tajemnic, bo znają się z boiska od 2007 roku. W tym czasie tylko raz górą były Kozły. Dokonały tego 21 czerwca 2009 roku wygrywając u siebie 12:8. Później przegrywały już bardzo wysoko. Jedynie dwa lata temu nawiązały równorzędną walkę z pomorskimi futbolistami. Także w Poznaniu. Wynik: 26:28 dla zawodników z Trójmiasta.

Seahawks mieli ostatnio bardzo intensywny okres. Trzy mecze rozgrywane tydzień w tydzień były dość wyczerpujące i sztab szkoleniowy postanowił dać zawodnikom kilka dni wolnego, żeby mogli się zregenerować. Jednak już wracają do normalnego, przedmeczowego trybu. Plan jest następujący - analiza wideo, trenowanie zagrywek mogących powstrzymać przeciwników oraz poprawa gry biegowej.

Kozły Poznań już dawno nie prezentowały się tak dobrze. Bilans 3-3 po sześciu rozegranych meczach pozwala im bardzo realnie myśleć o awansie do fazy play-off. W sobotnim meczu przeciwko Seahawks będzie bardzo trudno o zwycięstwo i kolejne dwa punkty, ale poznanianie nie są bez szans. - Jedziemy do Gdyni w bardzo dobrych humorach. Zamierzamy pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć o zwycięstwo - wyjaśnia Marcin Śniadecki, menedżer poznańskiej ekipy.

Wielkopolanie uważają, że trafili na przeciwnika z najwyższej półki. Pozycja lidera w tabeli i aktualny tytuł mistrza Polski to wystarczające argumenty, by zdawać sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Trudno też wymienić jednego najgroźniejszego futbolistę. Skład żółto-czarnych jest wręcz naszpikowany gwiazdami. Na pewno niezwykle niebezpieczny będzie rozgrywający Ferni Garza, którego zna już spora część Europy. Kozły będą musiały zorganizować specjalną „opiekę” także dla biegacza Gawła Pilachowskiego, ale nie można zapomnieć o reprezentancie Polski Sebastianie Krzysztofku.

Manager Śniadecki uważa, że w porównaniu z poprzednim rokiem cała Topliga wydaje się bardziej dojrzała. Sobotnia rywalizacja między Seahawks a Kozłami może więc wyglądać zupełnie inaczej, niż rok, czy dwa lata temu. Na pewno nie trzeba się martwić o brak emocji. Tych bez wątpienia dostarczą futboliści jednej jak i drugiej drużyny. Poznański zespół zamierza uraczyć kibiców nie tylko świetną defensywą, czy podaniami. Ostatnie dni przed meczem poświęcają na trenowanie akcji biegowych. - Cała liga zna już naszą linię obrony. Z tego słyniemy. Chcemy zaskoczyć teraz rajdami z piłką i nad tym właśnie pracujemy - wyjaśnia Marcin Śniadecki.

W obu drużynach na pewno zabraknie po jednym futboliście. Seahawks nie będą mogli skorzystać z Michała Berbecia, który leczy złamaną rękę. Kozły natomiast w dalszym ciągu będą musiały sobie radzić bez Bartosza Hendrysa. Jego powrót do gry wciąż nie jest znany.