Jastrzębie nad Poznaniem

13 cze 2013

W niedzielę 16 czerwca o godzinie 15:00 na boisku MOS przy ul. Gdańskiej 1 w Poznaniu zostanie rozegrany mecz dziesiątej kolejki Topligi. Poznańskie Kozły stawią czoła gościom z północy - Seahawks Gdynia.

Gospodarz: Kozły Poznań (4-4)
Gość:
Seahawks Gdynia (7-2)
Data i godzina:
16 czerwca, godz. 15:00
Stadion:
boisko MOS,ul. Gdańska 1, Poznań
Liga:
Topliga
Bilety:
Normalne - 10 zł, ulgowe - 5 zł, dzieci do lat 12 – wstęp wolny

W najbliższą niedzielę Kozły i Jastrzębie po raz dziesiąty skonfrontują się na boiskach PLFA. Do tej pory poznanianie aż osiem razy musieli uznać wyższość gdynian. Ostatnie spotkanie tych drużyn (z 1 czerwca), w którym Kozły wyrównały niechlubny, najgorszy wynik w historii rozgrywek z Seahawks (biorąc pod uwagę ilość straconych punktów – 62), przelało wśród Wielkopolan czarę goryczy. – Już nie możemy się doczekać rewanżu za mecz w Gdyni. Zapewne nie będzie to łatwy pojedynek, gdyż nasz przeciwnik nieprzerwanie prezentuje doskonałą technikę, dzięki której jest jednym z najlepszych w kraju. Dewiza „bij mistrza” jednakże ewidentnie działa motywująco na zawodników – zapewnia Marcin Śniadecki, prezes Kozłów Poznań.

Szybcy i zwinni biegacze są najwyraźniej trendem w tym sezonie w Toplidze. Nauczyliśmy się grać przeciwko nim.
Daniel Piechnik, trener defensywy i formacji specjalnych Seahawks Gdynia

Czy poznanianie, którzy aktualnie zajmują piąte miejsce w tabeli Topligi, mają na to szansę? Z pewnością ich forma zwyżkuje w porównaniu z poprzednim sezonem, w którym wygrali zaledwie dwa spotkania – aktualnie mają na swoim koncie już cztery zwycięstwa. Według Śniadeckiego progres Kozłów to dzieło sztabu szkoleniowego – trenera głównego - Jacka Walluscha oraz jego asystenta - Marka Woźniaka i koordynatora ofensywy - Juliusa Grocholskiego. Nie bez znaczenia jest też obecność zagranicznych zawodników, takich jak Ivan Pavlovic, Jeffrey Legree czy najświeższy nabytek – Jared Chunn. To właśnie dzięki niemu Kozły tak przebojowo walczą w ostatnich meczach. – Chunn był brakującym elementem układanki. Szkoda, że zasilił szeregi Kozłów tak późno. Cóż… aby dobrze wkomponować się w zespół potrzeba czasu, którego niestety już nie mamy - zauważa prezes Kozłów. Upływający nieubłaganie sezon to nie jedyna bolączka poznanian. Kontuzja wszechstronnego Pavlovica stawia pod znakiem zapytania jego występ w najbliższym meczu. Nie zagra również doświadczony defensywny liniowy - Maciej Nagodziński.Dodatkowo pierwszy pojedynek Kozłów z Jastrzębiami ujawnił piętę achillesową poznanian, jaką są formacje specjalne. – Zdajemy sobie z tego sprawę i usilnie pracujemy nad poprawą tego elementu gry. Wydaje mi się, że to bolączka generalnie całej ligi. Zbyt mało czasu i uwagi poświęca się tej dziedzinie, więc nic dziwnego, że jest słaba – zauważa Śniadecki.W przypadku Jastrzębi formacje specjalne są właściwie ich atutem. W ubiegłym sezonie to właśnie precyzyjne przygotowanie tego elementu przyczyniało się do wielu zwycięstw żółto-czarnych.

Seahawks, choć w niedzielnym spotkaniu statystycznie stawiani są w roli faworyta, z szacunkiem podchodzą do swojego najbliższego adwersarza. - Kozły to naprawdę solidna drużyna, która rozwija się, jednocześnie nie tracąc tego, z czego jest znana od początku, a co ja osobiście bardzo cenię, czyli waleczności, fizyczności i twardości gry. Szkoda, że nowy rozgrywający i Chunn dołączyli do nich tak późno, bo jestem przekonany, że pokonaliby warszawian w przynajmniej jednym z dwu spotkań. Czy są zagrożeniem dla nas? Na pewno. Po meczu z Kozłami w Gdyni defensywa ma wiele do udowodnienia. Musimy wyjść skoncentrowani od pierwszej akcji – stwierdza Daniel Piechnik, trener defensywy i sekcji specjalnych Jastrzębi.

Czego możemy spodziewać się po niedzielnym starciu w Poznaniu? W przypadku konfrontacji Jastrzębie – Kozły typowym elementem (zwłaszcza w latach 2012-2013) były przygotowane przez poznanian… niespodzianki. W ubiegłym sezonie nieoczekiwanie pojawił się Mark Philmore i Deante Batlle - w tym roku tuż przed meczem w Gdyni włączono do składu wspomnianego Chunna. W obu przypadkach Jastrzębie nie dały się jednak zaskoczyć, choć importowani zawodnicy napsuli gdynianom trochę krwi. - Szybcy i zwinni biegacze są najwyraźniej trendem w tym sezonie w Toplidze. Nauczyliśmy się grać przeciwko nim. Tylko rozgrywający Devils - Sedrick Harris wybiegał przeciwko nam więcej niż 100 jardów. Przygotowując się do tego sezonu, postawiliśmy nacisk właśnie na tzw. run defense i osiągnęliśmy postęp pod tym względem. Mecz z Kozłami będzie testem naszego przygotowania do półfinału, dlatego cieszymy się, że w tym roku terminarz został dla nas tak szczęśliwie ułożony – puentuje Piechnik.

Kto wie, czy tym razem to Jastrzębie nie zastawią sideł na Kozły… Sytuacja taka może być podyktowana nie tyle spiskową teorią co prozaiczną kwestią – kontuzjami pojawiającymi się po ostatnio rozegranym meczu z Warsaw Eagles. W ubiegłotygodniowym pojedynku dość szybko boisko opuścił Peter Plesa, którego jednak doskonale zastąpił powracający po złamaniu obojczyka Maciej Siemaszko. W szeregach kibiców żółto-czarnych zaniepokojenie wzbudził też uraz Ferniego Garzy. Uwadze nie może umknąć również fakt zakontraktowania przez aktualnych mistrzów Polski wszechstronnego Andre Whyte’a, który z pewnością stanowi istotne wzmocnienie zarówno w ataku jak i obronie.

Z jakiego arsenału skorzystają szkoleniowcy Seahawks i czy wystarczy on, aby po raz dziewiąty poszybować ponad Kozłami? A może to Kozły przygotują niespodziankę, którą, jak zapewnia Śniadecki, nie ma być nowy zawodnik, a wynik końcowy meczu i zwycięstwo gospodarzy? O tym przekonamy się 16 czerwca w Poznaniu.