Husaria Szczecin B mistrzem PLFA 8

Autor: Marcin Malinowski Opublikowano dnia: 25 października 2017 | Komentarze: 0

W miniony weekend zakończył się tegoroczny sezon PLFA 8. 22 października w Gdańsku mistrzem „ósemek” została Husaria Szczecin B. Srebrne medale zdobyli Warsaw Eagles B, a Białe Lwy Gdańsk w debiucie cieszyły się z brązu.

 

Ostatnie trzy mecze rozgrywek przyniosły emocje godne finału. Żadna z drużyn nie odstawała znacząco, ale faworyci nie zawiedli. Husaria Szczecin B swoje ambicje potwierdziła już w pierwszym spotkaniu. Szczecinianie z Białymi Lwami Gdańsk znali się na wylot z rozgrywek grupowych. Gdańszczanie tylko raz w trzech wcześniejszych tegorocznych starciach potrafili wygrać z rezerwami topligowców. W tym najważniejszym pojedynku ta sztuka się nie udała i goście ze Szczecina zrobili pierwszy krok do mistrzostwa.

Potem do gry wkroczyli Warsaw Eagles B. Ich rywalizacja z Husarią jeszcze bardziej podkręciła atmosferę i zaspokajała spragnionych emocji kibiców. Spotkanie było niezwykle wyrównane. Dłużej przy piłce utrzymywali się  szczecinianie, ale błędów Orłów doczekali się dopiero w czwartej kwarcie, kiedy to warszawianie nie zdołali się obronić tuż przed własnym polem punktowym. Wielką wartością dla drużyny z zachodu była gra Jakuba Berezowskiego, który wrócił do Polski z Niemiec, gdzie zdobywał doświadczenie. Po stracie punktów Eagles nie załamali się i już w akcji powrotnej po wykopie doprowadzili do remisu. Doskonałe bloki od kolegów otrzymał Wojciech Szczyglak, który przebiegł całe boisko. Potem jednak to znów Husaria znalazła się zbyt blisko pola punktowego rywali, którym zabrakło już czasu na odpowiedź. już Wtedy już poznaliśmy mistrza PLFA 8, którym została Husaria Szczecin B.

O srebro walczyli gdańszczanie i warszawianie. Ten pojedynek był nieco bardziej otwarty i ofensywy obu drużyn zdobyły więcej punktów niż we wcześniejszych starciach turnieju finałowego. Białe Lwy, mimo małego doświadczenia, ponownie zaimponowały, ale nie zdołały przeciwstawić się dobrze dysponowanym skrzydłowym Orłów Janowi Korkuciowi i Wojciechowi Szczyglakowi. Ta dwójka do spółki z rozgrywającym Romanem Iwańskim, doskonale rozpracowywała obronę przeciwnika. Końcówka meczu była jednak nerwowa, gdyż w warszawskim zespole pojawił się problem z kontuzjami. Ekipa z Gdańska odrobinę na tym skorzystała, zmniejszając stratę punktową. Nie udało im się jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Dobre zawody zagrali Patryk Świderski, Antoni Grobel i Piotr Grzywanowski. Brąz w ligowym debiucie w wykonaniu Białych Lwów trzeba jednak ocenić jak najbardziej pozytywnie.

- Ten wynik to duży sukces dla drużyny w pierwszym sezonie. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo w ciągu roku stworzyliśmy zespół, który może walczyć z ekipami mającymi w składzie zawodników z Topligi. Jako jedyni graliśmy składem w 90 procentach złożonym z nowicjuszy. Dlatego też jest pewien niedosyt. W finałowych meczach, które były bardzo wyrównane, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Niestety, błędy popełnione podczas realizacji założeń taktycznych sprawiły, iż nie udało się wygrać. Do triumfu zabrakło rozegrania perfekcyjnych pojedynków. Zagraliśmy dwa dobre spotkania, ale w tym dniu było to trochę za mało. Cały sztab trenerski jest zadowolony z postawy drużyny. Zostawili serce na boisku i w tak krótkim czasie potrafili nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi. Nie wyróżniamy nikogo indywidualnie, gdyż każdy z zawodników dał z siebie wszystko. Jesteśmy zespołem. U nas nie decydują indywidualności, lecz kolektyw. To jest właśnie siła naszego składu - przyznał Wojciech Jasiński, trener koordynator defensywy Białych Lwów Gdańsk.

- Jak się awansuje do finału, to walczy się o zwycięstwo. Na pewno jest niedosyt, bo Husaria była w zasięgu. Trochę kluczowych błędów i mało czasu. Mecze w PLFA 8 są rozgrywane w szybkim tempie i te kwarty uciekają szczególnie, gdy większość drużyn gra akcje biegowe. Niewykorzystane szanse i błędy się zemściły. Zabrakło jednego przyłożenia, a sytuacja wyglądałaby inaczej. W Husarii był Jakub Berezowski, zawodnik GFL, który robił różnicę na boisku, ale nasi zawodnicy całkiem nieźle neutralizowali go przez większą część spotkania. Przez cały pojedynek obie drużyny walczyły ze świadomością, że są w stanie wygrać ten mecz. Wiedzieliśmy, że po stracie punktów musimy jak najszybciej i najmocniej odpowiedzieć. Wojtek Szczyglak jest świetny w tego typu zagraniach. Chłopacy, którzy wyszli w formacji specjalnej, wiedzieli jak ważne będą bloki. Liczyliśmy, że tą akcją powrotną zdobędziemy dużo jardów, a wyszło najlepiej, jak tylko mogło. Wszystko udało się zgodnie z planem, a Wojtek przebiegł całe boisko. Później punkty Husarii i na naszą odpowiedź zabrakło czasu. Widać, że zagraniczny trener Białych Lwów zrobił z tą drużyną kawał dobrej roboty. Mimo, że część zawodników jest bardzo młoda, to są dobrze przygotowani i za kilka lat może się okazać, że będą awansować na kolejne  szczeble rozgrywek. Przy takim wsparciu, jakie mają obecnie, mogą stać się liczącym klubem w Polsce. W tym meczu udało nam się zdobyć przewagę, ale kilka kontuzji sprawiło, że na niektórych pozycjach grali zawodnicy nie mający tam dużego doświadczenia. Czterech zawodników nie dokończyło pojedynku. Dzięki temu Białym Lwom udało się zdobyć przyłożenie, które zbliżyło ich na różnicę jednego posiadania. Wtedy sytuacja się skomplikowała. Gdyby nie te punkty, to kontrolowali byśmy  wynik do końca, a tak było trochę nerwówki. Na pewno jesteśmy zadowoleni, choć porażka z Husarią podcięła skrzydła i było wiadomo, że nie będzie złota i chłopacy muszą walczyć o srebro. Do końca utrzymali odpowiedni poziom koncentracji i udało się dowieźć zwycięstwo. Gratulacje dla Białych Lwów za organizację naprawdę dobrego turnieju - Marek Włodarczyk, wiceprezes Warsaw Eagles.

- Z Białymi Lwami grało nam się o tyle lepiej, że znaliśmy ich styl. Wiedzieliśmy, czego możemy się po nich spodziewać. Byliśmy przygotowani i dość spokojni o ten mecz. Gdańszczanie zaprezentowali się dobrze, aczkolwiek chyba ich brak doświadczenia przeważył, że to my kontrowaliśmy to spotkanie od początku do końca. Pojedynek z Eagles był na styku. Mieliśmy taki plan, żeby mieć piłkę jak najdłużej, by to Orły musiały sobie radzić w defensywie. Wiedzieliśmy, że ich obrona nie jest taka silna. To się udało. Wszystkie serie akcji ofensywnych „zjadały” większość czasu, a warszawianie odpowiedzieli tylko jednym przyłożeniem po naszym błędzie w special teamie. Nie było jednak stresu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Eagles najwięcej krzywdy mogą nam zrobić formacjami specjalnymi. Tak samo zagrali w Bielawie ze Snakes. Węże wyszły na prowadzenie i od razu w kolejnej akcji ekipa z Warszawy zrobiła akcję powrotną na przyłożenie. Wiedzieliśmy, z której strony może nadejść niebezpieczeństwo, ale nie potrafiliśmy tego zatrzymać. Formacja defensywna i ofensywna dały sobie jednak radę wyśmienicie. Za ten turniej wyróżniłbym koordynatorów, Romka Łakomiaka, który dowodził ofensywą i Daniela Wysockiego od defensywy. Wszyscy zagrali na swoim poziomie, ale tylko dlatego, że ta dwójka przygotowała tych chłopaków pod względem taktycznym. Do tego Kuba Berezowski, który powrócił z Niemiec i zagrał z nami w finale. Dominował w ataku i obronie, bo grał w dwie strony. Nie kalkulowaliśmy i chcieliśmy wygrać dwa mecze. Tylko tak można było ten medal zdobyć. Radość jest duża, szczególnie że wykorzystaliśmy ten przepis, by dziesięciu zawodników z mniejszym doświadczeniem, którzy grali w Toplidze, mogło występować w „ósemkach”. Ci chłopacy, którzy przez ostatnie dwa lata przegrywali w najwyższej klasie rozgrywkowej, byli głodni sukcesu. Futbol ośmioosobowy to takie małe pocieszenie, ale jednak można było ten medal zawiesić na ich szyjach. To duże osiągnięcie i nagroda - Piotr Krakowski, trener Husarii Szczecin B.

 

Wyniki turnieju finałowego PLFA 8:

Białe Lwy Gdańsk - Husaria Szczecin B 0:12 (0:0, 0:6, 0:6, 0:0)

II kwarta

0:6 przyłożenie Jakuba Berezowskiego po 13-jardowej akcji po podaniu Damiana Kościelskiego

III kwarta

0:12 przyłożenie Przemysława Adamusa po 35-jardowej akcji po podaniu Damiana Kościelskieg

Husaria Szczecin B - Warsaw Eagles B 12:6 (0:0, 0:0, 0:0, 12:6)

IV kwarta

6:0 przyłożenie Damiana Kościelskiego po 1-jardowej akcji biegowej

6:6 przyłożenie Wojciecha Szczyglaka po 90-jardowej akcji powrotnej po wykopie

12:6 przyłożenie Macieja Jaroszewskiego po 1-jardowej akcji biegowej


Białe Lwy Gdańsk - Warsaw Eagles B 18:22 (0:6, 12:8, 6:8, 0:0)

I kwarta

0:6 przyłożenie Jana Korkucia po 8-jardowej akcji po podaniu Romana Iwańskiego

II kwarta

6:0 przyłożenie Jakuba Osowickiego po 1-jardowej akcji biegowej

12:6 przyłożenie Krzysztofa Szlagowskiego po 31-jardowej akcji biegowej

12:14 przyłożenie Jana Korkucia po 12-jardowej akcji po podaniu Romana Iwańskiego (podwyższenie za dwa punkty Jan Korkuć)

III kwarta

12:22 przyłożenie Wojciecha Szczyglaka po 80-jardowej akcji po podaniu Romana Iwańskiego (podwyższenie za dwa punkty Jak Korkuć)

18:22 przyłożenie Krzysztofa Szlagowskiego po 1-jardowej akcji biegowej

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?